logo
g

Blog ekspertów

ONA MA RAKA - o chorobie, potrzebie komunikacji i o tym, co zechcę przekazać ze swojej praktyki leczenia.

doc. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowskihttp://www.rakpiersi.pl/download,scaleCrop,85x120,id,946,file,dr_pienkowski.jpg

Rak piersi jako choroba ma złą sławę. Związany z nią mit jest bardziej okrutny niż realna prawda. Zaś prawda jest taka, że diagnoza nie jest wyrokiem a leczenie jest coraz bardziej skuteczne.

Po diagnozie, po przejściu uczucia rozpaczy, wszechogarniającego lęku, gniewu i poczucia krzywdy wśród pacjentek następuje uświadomienie, że trzeba podjąć leczenie.

Niezwykle ważnym aspektem choroby i jej leczenia jest potrzeba dobrej komunikacji z otoczeniem. Niestety, zbyt często społeczny lęk przed rakiem powoduje, że osoby chore otacza pustka. Jakby nie miały one już przed sobą przyszłości a ich czas się skończył w chwili zdiagnozowania choroby.

Ludzie bojąc się raka, boją się też chorych na raka. Niby wszyscy wiedzą, że rak piersi nie jest zakaźny ale pojawia się pytanie: jak z NIĄ rozmawiać? O czym? Przecież ONA MA RAKA.

Warunki w jakich leczymy są trudne. Zatłoczone ambulatorium, klinika pełna pacjentów i personelu. Po jednej stronie białe fartuchy, po drugiej zlęknieni i osamotnieni pacjenci. Obie strony nie znają sie dobrze nawzajem. Do lęku dochodzi samotność.

Każdy lekarz ma własny, indywidualny dystans do swoich pacjentów. Dzięki temu prawo do wyboru lekarza jest tak naprawdę prawem do wyboru człowieka a nie tylko wyboru specjalisty z jego wiedzą. Są lekarze, którzy razem z pacjentem płaczą, są tacy, którzy zachowują kamienną twarz. Nie wierzę jednak, że są lekarze obojętni.

Wkładając biały fartuch nie przestaje się być sobą. Czasem jednak zapominamy, że dla pacjenta biały fartuch to mur, za którym nie ma człowieka - jest wyrocznia i automatyzm. Pacjenci narzekają na złą komunikację z lekarzami i pewnie mają sporo racji.

W drugą stronę też nie jest łatwo. Pacjentka zdenerwowana, nie zapamięta, nie zrozumie, wychodzi z gabinetu smutna, zdenerwowana, zagubiona.

Postawa pacjenta wobec choroby jest dla onkologa ważna. Często pacjent uważa "walkę z rakiem" za swój obowiązek i bohaterstwo. To bohaterstwo utrudnia często radzenie sobie z uczuciami. Mówi się, że onkolog widzi w swojej pracy cierpienie, wiele cierpienia. Czy my jesteśmy dobrze przygotowani do pomocy cierpiącym?

Kiedy rozmawiam z Bliskimi Moich Pacjentek często chcą oni wiedzieć wszystko. A ja nie mówię więcej niż Ona pozwoli, nie powiem nikomu kogo Ona nie ma ochoty informować. To przede wszystkim lekarska tajemnica ale też szacunek do prywatności pacjentki, Jej autonomii i prawa do podejmowania własnych decyzji.

W swoim blogu chciałbym w kolejnych tekstach przedstawić praktyczne aspekty leczenia choroby na tle najnowszych osiągnięć nauki i nowoczesnych metod terapeutycznych. Zechcę podzielić się wiedzą na temat biologii raka piersi, podstawowego znaczenia diagnostyki dla skutecznego leczenia, opowiedzieć o tym, że dzięki nowym zdobyczom naukowym pewne etapy leczenia (chemioterapię) można prowadzić będąc w domu, a nie jak jeszcze do niedawna w szpitalu. Chcę także zwrócić uwagę na to, jak ważne są środki, i na badania naukowe, i badania przesiewowe jak też na nowoczesne metody leczenia, dające lepsze wyniki terapeutyczne i większy
komfort w trakcie leczenia.

Zapraszam do lektury i wierzę, że zamieszczane teksty pomogą kobietom lepiej zrozumieć wszelkie zagadnienia związane z chorobą, jej leczeniem i rehabilitacją. Pomogą także nam, lekarzom, gdyż pacjent, który rozumie sprawy swojej choroby lepiej i efektywniej współpracuje z lekarzem w walce o wyleczenie.
 

Jeśli pacjent ma wolę życia to medycyna jest bezradna.

mgr Oliwia Szczuka

Krąży anegdota, że jeśli pacjent ma wolę życia to medycyna jest bezradna. Zaangażowanie psychiczne w proces leczenia jest niezwykle ważne. Istnieją badania wskazujące, że odpowiednia postawa wobec choroby zwiększa szanse przeżycia. Szczególnie pożądane są postawy pozytywnego przewartościowania, kiedy pacjent świadom powagi choroby dostrzega radość życia oraz postawa ducha walki, czyli aktywne działanie ku wyzdrownieniu. Zdzarza się, że w pewnym momencie drogi do zdrowia pojawiają się inne postawy - totalnej bezradności oraz wszechogarniającego lęku.

Trzeba wówczas odwołać się do własnego potencjału - marzeń, dążeń czy zasobów. Ważne jest odkrycie istotnych dla chorej zdarzeń, jakie mogą nastapić w przyszłości. Pamiętam pacjentkę, która zaczeła zajmować się swoim zdrowieniem po tym jak dokładnie wyobraziła sobie wesele córki, gdzie pomaga jej założyć welon. Odkrywcze też często staje się nazwanie czynności przynoszących radość, poczucie sensu i spełnienia w życiu. Okazuje się, że są to nawet drobne czynności, po które mozna sięgać codziennie. Jak mawia Carl Simonton, twórca modelu psychoterapii dla chorych somatycznie "wszystko co kochamy w życiu robić, pomaga nam zdrowieć".

Czasem konieczna bywa psychoterapia, której celem jest poprawa jakości życia osób chorych, czyli poprawa subiektywnej oceny obrazu własnego położenia życiowego w różnych jego aspektach: fizycznym, psychicznym, duchowym i społecznym. Cel ten jest realizowany poprzez poprawę funkcjonowania emocjonalnego chorych, budowanie zdrowego nastawienia wobec choroby i procesu leczenia, kształtowanie zaangażowania i aktywnej postawy w procesie zdrowienia oraz poprawę komunikacji osoby chorej z otoczeniem i lekarzami.

Wiele osób jest przekonanych, że rak to wyrok. W czasie terapii można wzmacniać wiarę, że rak jest chorobą, z którą można żyć i z której można zdrowieć. Droga do zdrowia dla każdego jest inna, w czasie sesji psychoterapii towarzyszymy chorym w jej poszukiwaniu. Wspieramy ich w budowaniu nadziei na powrót do zdrowia oraz odnajdywaniu radości i sensu życia. Uczymy technik zdrowego myslenia wierząc, że to nie fakty ale to co o tych faktach myślimy wywołuje nasze emocje. Inspirujemy również do zdrowego używania wyobraźni poprzez uczenie wizualizacji i medytacji.

Zdrowienie można rozpatrywać w kategoriach cudu, choć często bywa wynikiem ogromnego wysiłku i systematycznej pracy, kiedy chora poddaje się wmagającym procedurom leczenia, kiedy konsekwentnie pracuje nad zdrowym mysleniem i nastawieniem wobec choroby, kiedy wprowadza pożądane zmiany do swojego stylu życia itd. Greg Anderson w książce "Rak. 50 kroków po poznaniu diagnozy" opisuje historie setek ludzi, którzy wyzdrowieli, mimo iż usłyszeli: "to beznadziejny przypadek..".

W naszej praktyce również obserwuję jak pacjenci wydobywają z siebie siły wspomagające ich w drodze do wyzdrowienia; tak jak pani, która kilka miesięcy temu myślała o samobójstwie, ponieważ sądziła, że nie ma dla niej ratunku, a teraz walczy zaciekle i skutecznie o pełne wyleczenie; jak pacjentka, która zaufała potędze swojej wyobraźni i wspomogła całkowitą remisję guza piersi.

autor: mgr Oliwia Szczuka

d




logo