logo
g

Czy życie z rakiem może być sexy?

Pięć lat temu wykryto u niej 24 guzy. Od tamtego czasu w jej życiu zmieniło się dosłownie wszystko. Lekarze radzili jej, żeby obserwowała i czekała. Ona wolała obserwować i żyć. "Wszyscy umrzemy. Chorzy na raka są po prostu lepiej poinformowani" - wyznała. Dlatego żyje. I udowadnia, że życie nawet z rakiem może być sexy.

Kris Carr to znana amerykańska aktorka i fotografka, która o swojej nieuleczalnej chorobie dowieddziała się 14 lutego 2003 roku. W swoim pamiętniku zapisała wtedy: "Radosnych walentynek. Masz raka". Lekarze nie dawali jej szans. Cała wątroba była pokryta kropkami, 24 śmiercionośne guzy.

ŻYCIE, ŚMIERTELNA CHOROBA

Okazało się, że organizm Kris zaatakował nabłonkowaty śródbłoniak krwionośny, czyli nowotwór złośliwy wyściółki naczyń krwionośnych wątroby i płuc. To bardzo rzadki rodzaj raka - występuje tylko u 0,01 proc. chorych na nowotwory. Lekarze nie znają przyczyny tej choroby, nie wymyślono także na nią lekarstwa, choć badania nad tym wciąż trwają. Gdy Kris dowiedziała się o tym - jej choroba była już w czwartej fazie rozwoju. To wykluczało operację.

Wydawać by się mogło, że w obliczu takiej wiedzy, człowiek nie jest w stanie wykrzesać z siebie choćby odrobiny optymizmu. Kris usłyszała zresztą od lekarzy, że wszystko, co może teraz zrobić, obserwować i czekać. Dziewczyna zgodziła się z nimi tylko co do jednego: obserwowanie. Jednak zamiast czekać, postanowiła żyć. "Życie jest zbyt piękne, żeby je sobie obrzydzać. Od tamtego czasu zmieniłam bardzo wiele i myślę, że prowadzę niesamowite życie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek żył lepiej niż ja. Życie to śmiertelna choroba. I wszyscy umrzemy. Chorzy na raka są po prostu lepiej poinformowani…” - wyznała.

CZY RAK MOŻE BYĆ SEXY?

Czy komuś, kto dowiaduje się o nowotworze, można w ogóle coś radzić? Czy pocieszanie w takiej sytuacji, mówienie: "będzie dobrze" - jest uczciwe? Wielu by powiedziało, że to hipokryzja. Jednak Kris Carr postanowiła to zmienić.

W 2007 roku wydała książkę "Crazy Sexy Cancer Tips", co znaczy "Szalenie seksowne rady na raka" - niesamowity poradnik, w którym opisała właściwie wszystko, co dotyczy życia z nowotworem: od chodzenia po lekarzach, poprzez dietę, aż do metod pozwalających zachować zdrowie psychiczne. Druga jej książka to "Crazy Sexy Cancer Survivor: More Rebellion and Fire for Your Healing Journey", czyli "Szalenie seksowne zwycięstwo: jak dodać gazu w drodze do zdrowia") ukazała się we wrześniu 2008 roku. Ale i na tym nie koniec. Aktorka w planach na ten rok ma również wydanie poradnika dotyczącego trybu życia i diety.

Ale żeby i tego było mało, Kris Carr postanowiła sfilmować swoje życie. W "Crazy Sexy Cancer" opowiada w dość ciepły i humorystyczny sposób o tragedii, jaka spotkała młodą kobietę, która poszukując lekarstwa, odkrywa tak naprawdę swoje życie.

"Nie chcę powiedzieć, że rak jest sexy" - zastrzega Kris. "Twierdzę tylko, że choroba nie musi odbierać nam sił. Wciąż przecież żyjemy i w pełni jesteśmy ludźmi. Może i mam raka, ale radzę sobie z nim i nadal jestem sobą. Najważniejsze to mieć coś do powiedzenia i to mówić”.

Jak czuje się 36-letnia dziś Carr – pięć lat po usłyszeniu diagnozy? „Jestem szczęśliwa i wydaje mi się, że zdrowsza niż kiedykolwiek wcześniej”. Ostatnie badanie, przeprowadzone w lutym, pokazało, że guzy się nie rozrastają.

Wspominając swoją drogę, kobieta zamyśla się: „Lekarze radzili mi, żebym »obserwowała i czekała«. Ja wolę »obserwować i żyć«. Nie czekam, nie zatrzymuję życia w miejscu. Po prostu przeżywam je ze świadomością, że w moim ciele jest rak. Życie jest zbyt piękne, żeby je sobie obrzydzać. Kiedy już przyjęłam inną perspektywę patrzenia na świat, desperacja dała mi inspirację. Zmieniłam bardzo wiele i myślę, że prowadzę niesamowite życie. Poważnie – nie sądzę, żeby ktokolwiek żył lepiej niż ja. Jak funkcjonować ze świadomością raka? Być może nigdy nie uda mi się go pozbyć, ale nie mogę pozwolić, żeby zrujnował mi życie… Myślę tak: trzeba iść do przodu. Życie to śmiertelna choroba. Wszyscy umrzemy. Chorzy na raka są po prostu lepiej poinformowani…”.

d




logo