logo
g

Po audycie pracowni mammograficznych: te dane wymagają komentarza

2009-01-19, Luiza Jakubiak/ Rynek Zdrowia
Po audycie pracowni mammograficznych: te dane wymagają komentarzaNegatywna ocena kliniczna nie zawsze oznaczała, że w pracowni wykonuje się złej jakości badania. Pochopne wyciąganie wniosków z wyników audytu może wyrządzić największą krzywdę pacjentkom, które zrezygnują w ogóle z wykonania badań...

Prasowe informacje dotyczące niezadowalającego wyniku audytu pracowni mammograficznych wywołały spore zaskoczenie. Zagrożone placówki na uzupełnienie dokumentacji mają czas do końca marca. Tymczasem gazety publikują listy pracowni mammograficznych, którym grozi zamknięcie.

Dyrektorzy szpitali się denerwują, pacjentki są zdezorientowane, gdzie i czy w ogóle wykonywać badania.

Czy to oznacza, że w negatywnie ocenionych pracowniach jakość badań diagnostycznych jest niedostateczna i może prowadzić do fałszywej interpretacji wyników badań? Portal rynekzdrowia.pl szukał odpowiedzi na tak postawione pytanie.

Audyt nie został jeszcze zakończony, ledwie zdążyliśmy zapoznać się z informacją, że w woj. pomorskim 12 pracowni mammograficznych nie spełnia wymogów, a już informacje z listą placówek zostały opublikowane bez odpowiedniego komentarza - mówi prof. Janusz Jaśkiewicz, szef Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego Populacyjny Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi w Gdańsku.

Zapewnia, że nie zawsze chodziło o złą jakość aparatów czy błędy diagnostyczne, ale niedostarczenie przez pracownie w terminie, czasem z błahych powodów, odpowiedniej dokumentacji. Zagrożone placówki na uzupełnienie dokumentacji mają czas do końca marca. Tymczasem gazety publikują listy pracowni mammograficznych, którym grozi zamknięcie. Dyrektorzy szpitali się denerwują, pacjentki są zdezorientowane, gdzie i czy w ogóle wykonywać badania.

- Takie dane wyrwane z kontekstu mogą zrobić więcej złego niż dobrego - twierdzi profesor Janusz Jaśkiewicz, koorynujący na Pomorzu program przesiewowy w kierunku wykrywania raka piersi, jednocześnie konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii onkologicznej.

Żółta kartka, czerwona kartka

Dyrektorzy placówek zapewniają, że mają dokumenty potwierdzające wymaganą jakość aparatury. Natomiast najwięcej wątpliwości powstało po przeprowadzeniu audytu klinicznego.

Centralny Ośrodek Koordynujący (COK) wymaga dostarczenia różnych typów zdjęć mammograficznych:

- Potrzeba nam czterech typów najbardziej charakterystycznych zdjęć - wyjaśnia prof. Janusz Jaśkiewicz.

Zdjęcia muszą być odpowiedznio opisane, dane odpowiednio zaszyfrowane, z informacją, w jakich warunkach zdjęcie zostało wykonane. Placówki miały na to 3 miesiące na dostarczenie tej dokumentacji do audytorów - od września do końca listopada.

Dostarczona dokumentacja była najczęściej niekompletna, z jednym typem zdjęć, bez podania w jakich pozycjach prowadzono badania. Zdaniem specjalistów nie spełnienie tych wymogów wcale nie oznacza, że w pracowniach badania są źle przeprowadzane. - Jednak nie wystarczy robić dobre zdjęcia na odpowiedniej aparaturze. Trzeba te świadczenia udowodnić sprawozdawczo - wyjaśnia nasz rozmówca i dodaje, że radiolodzy zostali przeszkoleni, jak taką sprawozdawczość wykonywać. Nie wszyscy się z tego wywiązali.

Mimo żółtej kartki pokazanej pracowni po kontroli rok wcześniej, niektóre placówki zlekceważyły wymagania COK również w tym roku. Ale były też takie, które wymagania spełniły. Np. pracownia diagnostyki obrazowej przy Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku, która w ubiegłym roku wypadła słabo, teraz dopełniła wszystkich formalności i jest stawiana za wzór.

d




logo