logo
g

Tanoreksja: moda na opalanie może być zgubna

Dziewczyny lubią brąz - piosenka Ryszarda Rynkowskiego w pełni odzwierciedla wciąż nieustającą modę na opaleniznę. Popularyzowana była już w latach dwudziestych ubiegłego wieku przez Coco Chanel, a w latach 50. wartość w modzie nadała jej Brigitte Bardot. Od tamtego jednak czasu wiedza na temat opalenizny i celowego eksponowania ciała na działanie promieni UVR zdecydowanie zmieniła pogląd lekarzy na "zdrowy" charakter kąpieli słonecznych.

Moda na opaleniznę, to „smażenie się" na słońcu, ale także moda na solaria. Gabinety wyposażone w lampy wytwarzające promieniowanie ultrafioletowe (UVR) powstawały i powstają w dalszym ciągu jak grzyby pod deszczu. Tam po kilku seansach, w zależności od fototypu skóry, można uzyskać pożądaną opaleniznę. To jednak nie „samo zdrowie", a efekt reakcji obronnej skóry na działanie promieniowania UVA i UVB.Efektem bezpośrednim jest powstawanie rumienia po działaniu UVB i nieodwracalnych zmian w strukturze skóry właściwej wywołujących przedwczesne starzenie się skóry. Nadmierna ekspozycja na działanie UVR wpływa na zmiany wewnątrzkomórkowe. Promieniowanie UVB wpływa bezpośrednio a UVA pośrednio na powstawanie nieodwracalnych mutacji w obrębie DNA komórki.

5-8 kg kremu
Aby czteroosobowa rodzina skutecznie obroniła się przed poparzeniami i nowotworami skóry podczas dwutygodniowych wakacji, jak wyliczył dr hab. n. med. Zbigniew Nowecki z Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, potrzeba – bagatela, od 5 do 8 kg kremów ochronnych!

Popularne solaria, zwłaszcza te starszego typu, do których chodzi także systematycznie młodzież, stwarzają niewspółmiernie większe niebezpieczeństwo dla skóry niż dwutygodniowe rodzinne wakacje.

W czerwcu minionego roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), opierając się na wynikach badań laboratoryjnych, klinicznych i epidemiologicznych, jednoznacznie określiła swoje stanowisko wobec nadmiernego eksponowania skóry na promieniowanie ultrafioletowe i zaliczyła je do czynników „rakotwórczych dla człowieka".

Udowodniono, że promieniowanie ultrafioletowe w solariach jest 10-15x silniejsze niż UVR w południe w słoneczny dzień. Korzystający z solariów otrzymują roczną dawkę UVA większą o 1,2 - 4,7 razy od osób nie korzystających z solariów.

Według badań, pierwsze korzystanie z solarium przez osoby poniżej 30 roku życia zwiększa o 75 proc. ryzyko zachorowania na czerniaki. Kobiety korzystające z solarium częściej niż 1 raz w miesiącu mają o 55 proc. większą szansę na ich powstanie. U korzystających z solarium 2,5 razy częściej powstają raki kolczystokomórkowe i 1,5 razy częściej raki podstawnokomórkowe, w stosunku do osób unikających takich form opalania.

Bez kontroli
– Korzystanie z solariów i działanie promieniowania ultrafioletowego zdecydowanie ma działanie kancerogenne. W dermatologii stosuje się co prawda światłolecznictwo, ale jest ono ściśle kontrolowane. Nad solariami nie ma niestety żadnej kontroli – mówi portalowi rynek zdrowia.pl prof. Anna Sysa-Jędrzejowska, kierownik Kliniki Dermatologii i Wenerologii Łódzkiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak potwierdza pani profesor, zdarzają się pacjenci, którzy trafiają do kliniki w wyniku nadmiernego korzystania z solariów. Hospitalizowani są ci, którzy korzystają z różnego rodzaju środków wspomagających opalanie, co robią świadomie lub nie świadomie.

Kolejne kraje wprowadzają zakazy
Reakcja na stanowisko IARC przez niemiecki Bundestag była niemal natychmiastowa. Przyjęto ustawę, która wprowadziła, ze względu na wysokie ryzyko zachorowania na raka skóry, zakaz korzystania z solarium przez osoby, które nie ukończyły 18 roku życia. Podobny zakaz przyjęto w Szkocji. W Wielkiej Brytanii i Walii ma obowiązywać od przyszłego roku. W USA w wielu stanach istnieje bezwzględny zakaz lub wymagana jest zgoda rodziców dla osób niepełnoletnich na korzystanie z solariów.

– Jeśli wiemy, że jakieś czynniki są rakotwórcze, a nasza wiedza jest oparta na rzetelnych badaniach, to powinniśmy coś w tej materii zrobić. Biorąc pod uwagę cel dalekosiężny – oszczędzanie pieniędzy, pomijając efekty zdrowotne, to wynikałoby z rozsądku, że ustawodawca powinien wprowadzić pewne ograniczenia w korzystaniu z solariów. W solariach powinno się sprawdzać wiek osób z nich korzystających. Moim zdaniem w Polsce, podobnie jak w Niemczech, powinno zostać wprowadzone ograniczenie korzystania z solarium dla osób poniżej 18 roku życia – mówi portalowi rynek zdrowia.pl doc. Zbigniew Nowecki.

Tanoreksja nie przeszkadza?
Coraz więcej osób, w tym także młode dziewczyny, uzależniaja się od opalania. Nawet nie mają świadomości, że popadają w uzależnienie.

– Tanoreksja ma bardzo odroczone w czasie skutki uzależnienia. Wydawałoby się, że nie ma nic szkodliwego w ładnie opalonej skórze – stwierdza psycholog, Monika Dreger z Warszawskiej Grupy Psychologicznej.

Jej zdaniem problem jest dostrzegany bardziej przez psychologów niż przez rodziny i samych dotkniętych tanoreksją.

– Pierwsze objawy tanoreksji, to duża częstotliwość korzystania z solarium i odczuwanie swego rodzaju przymusu wewnętrznego do opalnia. Korzystanie z solarium raz w tygodniu, pod warunkiem, że nie są to zbyt intensywne i długie seanse, to nie jest większy problem. Ten zaczyna się, kiedy korzysta się z lamp 2-3 razy w tygodniu – dodaje Dreger.

Ostrzeżenie jak na papierosach
Zdaniem doktora Noweckiego każy człowiek, który chce skorzystać z solarium powinien być informowany o szkodliwości nadmiernej ekspozycji na światło lamp emitujących promieniowanie UVR.

– Informacje ostrzegające o zagrożeniu, podobnie jak na papierosach, powinny być przed wejściem do solarium: Uwaga! Częste korzystanie jest szkodliwe dla zdrowia i wywołuje nowotwory! Inna sprawa czy ktoś ostrzeżeń przestrzega czy nie – mówi z przekonaniem nasz rozmówca.

Onkolog zauważa, że problem zdrowotny nam umyka i bywa niedostrzegany. Jak mówi, są grupy młodzieży, w których niekorzystanie z solarium, to wyróżnik negatywny. W niektórych kręgach opalenizna, to już kultura bycia. 

Konieczne uregulowania
Zdaniem doc. Zbigniewa Noweckiego w Polsce lekceważy się problem solariów. Mówienie o zagrożeniu tanoreksją wywołuje uśmiechy, bo przecież z powodu nadmiernego opalania się nie umiera. Od razu...

– Nie ma żadnych regulujących funkcjonowanie solariów przepisów, nikt nie wie jak powinno się sprawdzać aparaty w solariach, jakie one mogą mieć dopuszczalne promieniowanie. Bo tak naprawdę nikt się tym nie zajmuje. Sanepidy starają się to robić, ale opierają się na rozporządzeniu ministra zdrowia z lutego 2004 roku, które określa jak mają działać solaria, jakie powinny spełniać wymagania sanitarne... razem z zakładami fryzjerskimi, salonami kosmetycznymi, salonami manicure i pedicure. To swego rodzaju kuriozum. Trzeba jak najszybciej te kwestie uregulować – stwierdza z przekonaniem doc. Zbigniew Nowecki

Jacek Janik/Rynek Zdrowia

d




logo